Ruszył program wcześniejszego wypuszczania skazanych z więzień
Około 700 skazanych wyszło w czwartek z więzień w Anglii i Walii w pierwszym etapie nowego programu wcześniejszego zwalniania więźniów z zakładów. Rząd wprowadził go, bo od kilku lat w więzieniach brakuje miejsc.
Część osób, które dotychczas musiały spędzić w więzieniu połowę kary, teraz będzie mogła opuścić zakład karny po upływie jednej trzeciej wyroku i odbyć resztę kary pod nadzorem. W wypadku cudzoziemców, np. z Polski, wyjście z więzienia w ramach rozpoczętego w czwartek programu nie jest bezpośrednio powiązane z deportacją.
Program nie obejmuje m.in. osób skazanych za gwałt, spowodowanie śmierci i poważnych przestępstw seksualnych wobec dzieci. Wyłączeni są także skazani na dożywocie oraz najgroźniejsi przestępcy odbywający inne rodzaje kar.
Włamanie, wielokrotne kradzieże z supermarketów, kradzież drogich okularów i dużej ilości papierosów - według mediów m.in. takie przestępstwa popełnili wychodzący w czwartek z więzień ludzie. Przed zakładami na wychodzących czekają dziennikarze. Część skazanych głośno demonstrowało radość.
Zwalniani wcześniej nie są objęci amnestią. Odbywają resztę kary poza zakładem karnym i stosować się muszą do warunków, których złamanie grozi powrotem za kratki. Co do zasady nosić muszą elektroniczną bransoletkę.
Rząd podkreśla, że po poprzednich gabinetach odziedziczył sytuację, w której więzienia są przepełnione. Pod koniec września zajętych było 98 proc. miejsc w więzieniach.
- Zwalniani są objęci dozorem elektronicznym, obowiązują ich strefy wykluczenia i różnego rodzaju ograniczenia dotyczące możliwości przemieszczania się. (…) Nadal pozostają pod ścisłą kontrolą - podkreślił w Sky News James Murray z ministerstwa finansów. Ocenił, że sytuacja, w której w więzieniach zabrakłoby miejsca w większym stopniu zagroziłaby społeczeństwu.
Według opozycyjnej Partii Konserwatywnej pomysł jest niebezpieczny. „Dzisiejsze zwolnienia są zniewagą dla ofiar, zagrożeniem dla społeczeństwa i zachęcą tylko przestępców do dalszego łamania prawa. Wiedzą, że mają bilet na wolność” - ocenił w oświadczeniu Nick Timothy, minister sprawiedliwości w torysowskim gabinecie cieni.
BBC opublikowało rozmowę z trzema kobietami, które poinformowano, że programem objęto ich byłych partnerów, skazanych za przemoc wobec nich. Jedna z kobiet obawia się o swoje życie. Jej były partner skazany został za kontrolujące zachowanie oraz posiadanie broni, m.in. samurajskiego miecza.
W wypadku cudzoziemców, np. z Polski, wyjście z więzienia nie jest bezpośrednio powiązane z deportacją. Wcześniejsze wypuszczenie w celu deportacji odbywa się w ramach innego programu (ERS - Early Removal Scheme), istniejącego od 2004 roku i wielokrotnie reformowanego.
Łącznie program objąć ma ok. 4,5 tys. skazanych. Wypuszczani będą w 10 grupach, aż do 9 czerwca 2027 r.
To nie pierwszy podobny program. Systemy wcześniejszego zwalniania więźniów działały już w 2023 i 2024 roku, odpowiednio za rządów konserwatysty Rishiego Sunaka i laburzysty Keira Starmera. Pierwszy pozwalał skrócić pobyt w więzieniu maksymalnie o 70 dni, drugi pozwalał na to po odbyciu 40 proc. kary.
fot. Pixabay.com
