Zaczyna się Wimbledon, a tenisiści protestują przeciwko wysokości nagród
W poniedziałek rozpoczyna się Wimbledon. Oprócz broniącej tytułu Igi Świątek liczymy na dobry występ Mai Chwalińskiej, która tak świetnie wypadła na Roland Garros w Paryżu. A także na Huberta Hurkacza.
Tymczasem czołowi tenisiści świata w Londynie kontynuują rozpoczęty przy okazji French Open protest przeciwko wysokości nagród finansowych oferowanych przez organizatorów turniejów wielkoszlemowych. Tradycyjne spotkania z mediami skrócili w sobotę liderzy rankingu - Jannik Sinner i Aryna Sabalenka. Tenisiści już kilka dni temu przekazali, że planują ograniczyć swoje wystąpienia medialne przed rywalizacją na londyńskiej trawie do 15 minut, które odpowiadają 15 procentom udziału w przychodach, jakie są im oferowane. Uważają, że to za mało. W trakcie innych imprez WTA i ATP do puli nagród trafia ok. 20 procent.
Zgodnie z zapowiedzią spotkania z dziennikarzami skrócili w sobotę, tradycyjnie dniu medialnym, Sinner i Sabalenka. Białorusinka poprosiła o ostatnie pytanie po około ośmiu minutach konferencji i od razu przeprosiła, że kończy tak szybko.
- Staramy się walczyć o coś większego, nie dla siebie, ale dla innych tenisistów. Zasadniczo staramy się po prostu pomóc różnym tenisistom przetrwać. Ci z niższych pozycji mają z tym problem, np. nie stać ich na zatrudnienie trenera – tłumaczyła liderka listy światowej. Podobnie postąpiła w Paryżu przed startem French Open. Wcześniej spekulowała nawet, że być może konieczny będzie bojkot jakiejś imprezy Wielkiego Szlema.
Organizatorzy Wimbledonu na wieść, że tenisiści zamierzają kontynuować protest wyrazili z tego powodu „zaskoczenie i rozczarowanie”.
W tym roku gospodarze zmagań na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Clubu ogłosili rekordowy wzrost łącznej puli nagród o 20 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, do łącznej kwoty 64,2 mln funtów. Tenisiści i ich przedstawiciele apelowali jednak o 70 mln funtów.
Wskazana rekordowa pula nagród Wimbledonu stanowi ok. 15 proc. przychodów turnieju, ale grupa czołowych tenisistek - reprezentowana przez byłego dyrektora generalnego WTA, Larry'ego Scotta - domagała się co najmniej 16. Celem graczy jest, by do 2023 roku organizatorzy imprez wielkoszlemowych przeznaczali na wypłaty 22 procent przychodów.
screen: YouTube/The Tennis Pass
