Reklama

Maja Chwalińska wygrała półfinał Roland Garros. W sobotę zagra w finale

Czwartek, 4 Czerwiec 2026

Niesamowita jest Maja Chwalińska. W półfinale na korcie Roland Garros w Paryżu pokonała Rosjankę Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 i w sobotnim finale zmierzy się z kolejną Rosjanką Mirrą Andriejewą. To będzie najtrudniejszy do tej pory egzamin. Polka jak w każdym kolejnym spotkaniu nie będzie faworytką. Ale, kto wie?

W poprzedniej rundzie Sznajder po zaciętym boju (chociaż w trzecim secie 6:0) pokonała główną faworytkę turnieju Arynę Sabalenkę. Białorusinka była wcześniej pytana na konferencji o Maję i wystawiła jej pozytywne świadectwo. Pytanie do mistrzyni o outsiderkę, która nagle świetnie sobie radzi. A mistrzyni od ćwierćfinału już nie ma w turnieju, natomiast nasza za dwa dni może sięgnąć nawet po najwyższą premię.
W czwartkowym meczu Maja przełamała serwis rywalki już na 3:1 w pierwszym secie. Jednak rozstawiona w Paryżu z numerem 25 Rosjanka od razu odrobiła stratę i potem szły równo, aż do tie-breaka (gdzie przypomnijmy, nie stosuje się punktacji tenisowej, a zwykłe punkty, do siedmiu wygranych). Tam zdawało się, że faworytka jednak znalazła sposób, bo wyszła na prowadzenie 4:2. A potem nasza zdobyła pięć punktów z rzędu i wygrała seta.
W drugim znowu był równo do stanu 4:4. Rosjanka w międzyczasie brała przerwę medyczną, bo miała problemy z plecami. Trudno powiedzieć, czy to jakoś wpłynęło na losy rywalizacji. To już nas nie powinno interesować. 6:4 dla Mai i sukces wiekopomny. 
W finale czeka ją rozstawiona z numerem zaledwie 19-letnia Rosjanka Mirra Andriejewa i nie ma dwóch zdań, że to ona będzie faworytką. W półfinale zmiażdżyła 6:1, 6:3 Ukrainkę Martę Kostiuk, która w 1/8 finału wyeliminowała Igę Świątek.
Przed Mają w finałach Wielkiego Szlema z Polek grały tylko Jadwiga Jędrzejowska przed II wojną światową, potem raz Agnieszka Radwańska i oczywiście Iga Świątek, która już cztery razy wygrywała paryski turniej, raz US Open i raz Wimbledon (gdyby ktoś nie wiedział, to te turnieje wraz z Australian Open tworzą tenisowego Wielkiego Szlema). I teraz ona.
Maja Chwalińska przed turniejem była sklasyfikowana na 114. miejscu w rankingu WTA. A teraz jest już 21. Musiała zagrać trzy mecze w kwalifikacjach, by dostać się do turnieju głównego. Tu wygrała aż sześć spotkań. Jest o kilka miesięcy młodsza od Igi Świątek, a jeszcze żadnego sukcesu. W przeszłości miała depresję, zawiesiła karierę, a teraz jest prawie na szczycie. W erze nowożytnego tenisa jest dopiero drugą kwalifikantką, która doszła do finału turnieju Wielkiego Szlema. W 2021 roku Brytyjka Emma Raducanu nawet wygrała US Open. Naśladownictwo mile widziane.

Komentarze
Notowania walut
Pogoda w Angli
reklama